Badania

Na kulturalnym froncie

Tomasz on 20 września, 2020
Tomasz Chrząstek, Na kulturalnym froncie. Analiza zawartości tygodnika „Nowa Kultura” 1950–1963, Warszawa 2016, 398 s., ISBN 978-83-8098-062-4. Książka ukazała się w ramach serii „Dziennikarze – Twórcy – Naukowcy”.

Tygodnik “Nowa Kultura” ukazujący się w latach 1950-1963 odegrał bardzo istotną rolę w życiu kulturalnym powojennej Polski, kiedy to problemy kultury narodowej osiągały wymiar polityczny. Władze Polskiej Partii Robotniczej (PPR) w latach powojennych, chociaż skupione na ugruntowywaniu swojej pozycji i eliminowaniu przeciwników politycznych zaczęły wykorzystywać m. in. prasę, jako skuteczne narzędzie propagandowe. Po utworzeniu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) zainteresowanie władz prasą wzrosło jeszcze bardziej. Czasopisma społeczno-kulturalne traktowano jako jedno z podstawowych narzędzi kształtowania świadomości społecznej. Zgodnie z tym założeniem starano się sprawować nad nimi pełną kontrolę. Realizowano to na kilka sposobów: poprzez rozbudowany aparat cenzury, czy, a może przede wszystkim poprzez zatwierdzanie składów osobowych, bądź wręcz obsadzanie redakcji tychże czasopism sprawdzonymi ludźmi. Funkcja redaktora naczelnego urastała do rangi stanowiska politycznego. Aspekt ten sprawia, że z punktu widzenia historyka zajmującego się okresem PRL “Nowa Kultura” staje się niezwykle interesująca, gdyż dzieje tego czasopisma są doskonałym przykładem ilustrującym praktyki władz partyjnych, mające na celu podporządkowanie twórców partyjnym interesom.

Niezaprzeczalnym atutem omawianego tygodnika był skład publikujących w nim osób, na trwałe wpisanych do panteonu twórców polskiej kultury narodowej. Publikowali tam przedstawiciele niemal wszystkich ugrupowań literackich. Odnajdujemy teksty takich autorów jak: Sławomir Mrożek, Jerzy Andrzejewski, Kazimierz Brandys, Antoni Słonimski, Artur Sandauer, Andrzej Stawar, Melchior Wańkowicz czy Edward Stachura. Znajdziemy tu także utwory przyszłych noblistów Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza. Również tutaj Marek Hłasko debiutował w “dorosłym” piśmie literackim,
a Leopold Tyrmand opublikował fragment swojej najsłynniejszej powieści “Zły”.

Podejmując próbę odtworzenia dziejów danego periodyku należy mieć świadomość, że na charakter każdego pisma składało się szereg czynników. Obok rzeczywistości społeczno – politycznej, w której ono funkcjonowało, równie ważne było, kto dane pismo redagował. Choć nie można zapominać o roli jaką odgrywał cały zespół redakcyjny tworzący poprzez swoje teksty dane czasopismo, to jednak do redaktora naczelnego należał głos decydujący.

Wypada zatem zauważyć, że w ciągu niepełnych czternastu lat istnienia „Nowej Kultury” osoba redaktora naczelnego zmieniała się wielokrotnie. Stanowisko to piastowali: Paweł Hoffman, Jerzy Putrament, Wiktor Woroszylski, Jerzy Piórkowski, Stefan Żółkiewski i Hieronim Michalski. Trzeba podkreślić, że nie każdy z nich poświęcał pismu należytą uwagę. Na przykład w przypadku Jerzego Putramenta nie sposób oprzeć się wrażeniu, że “Nowa Kultura” stanowiła tylko środek służący zaspokojeniu jego ambicji przywódczych. Stefan Żółkiewski z kolei pochłonięty nawałem obowiązków scedował sprawy pisma na swoją zastępczynię Alicję Lisiecką. Hieronim Michalski trafił do redakcji “Nowej Kultury” wbrew swojej woli. Trudno więc dopatrywać się entuzjazmu i zaangażowania w jego pracy. Chlubnym wyjątkiem było redaktorstwo Wiktora Woroszylskiego, to właśnie za jego kadencji pismo cieszyło się największym uznaniem i popularnością wśród czytelników. Oczywiście nie była to zasługa jedynie Woroszylskiego, ale na pewno jego wkład był tu istotny.

Po przeanalizowaniu treści wszystkich roczników „Nowej Kultury” podjęto próbę naszkicowania portretu tego pisma. Pierwsze roczniki tygodnika (1950-1951) wypełniają głównie przemówienia, artykuły dotyczące zjazdów i posiedzeń plenarnych KC PZPR, które się odbyły, aktualnie trwały lub dopiero miały mieć miejsce, sprawozdania
z rozmaitych narad i dyskusji, a także deklaracje pisarskie. Swoistym dopełnieniem były obszerne fragmenty prozy i w każdym numerze duża porcja poezji. Nie należy również zapominać o ilustracjach. Były to obrazy z fabryk i pól, portrety przywódców i galerie przodowników pracy.

Utworzenie „Nowej Kultury” zbiegło się z propagowaniem realizmu socjalistycznego, co wiązało się z gruntownymi przeobrażeniami życia kulturalnego. Partyjny dysponent narzucił omawianemu tygodnikowi rolę kodyfikatora wcielającego
w dziedzinie literatury socrealistyczne wzorce. Zaciążyło to na całej historii pisma, rozmywając jego właściwy obraz. Tygodnik do połowy lat pięćdziesiątych miał charakter dogmatyczny. Do roku 1953 redakcja bezkrytycznie realizowała wytyczne swojego partyjnego dysponenta. Lata 1953-1955 charakteryzowały się natomiast większą elastycznością pisma w odchodzeniu od twardej polityki redakcyjnej wyznaczonej przez władze. Na łamach tygodnika pojawiły się liczne głosy, istotne z punktu widzenia partyjnych praktyk sterowania kulturą. Publicyści “Nowej Kultury” spierali się o kształt kultury narodowej i o ocenę dorobku kulturalnego okresu międzywojennego. Niepodważalny był także udział tygodnika w “odwilżowych” przemianach poprzez publikacje takich tekstów jak: “Pamiętnik uczennicy”, entuzjastyczna recenzja inscenizacji “Matki Courage” w wykonaniu wschodnioniemieckiego teatru “Berliner Ensamble”, czy wreszcie “Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka, bodaj najsłynniejszy tekst w całej historii tego pisma. Jeżeli dziś jeszcze o “Nowej Kulturze” się pamięta, to na pewno
w dużej mierze dzięki “Poematowi”. Choć zdarza się, że utwór ten bywa kojarzony z “Po Prostu” – czasopismem obrosłym dużo większą legendą niż “Nowa Kultura”.

Należy zauważyć, że “Nowa Kultura” w swym krytycyzmie nie była odosobniona. Zjawisko to możemy zaobserwować także w innych czasopismach społeczno-kulturalnych, gdzie ścierały się dwie tendencje. Jedną z nich było popularyzowanie oficjalnie głoszonej polityki kulturalnej partii, a drugą prezentowanie przejawów autonomicznego życia kulturalnego. Jeżeli ten drugi czynnik zaczynał dominować nad pierwszym, wówczas władza zaczynała stosować radykalne kroki – co zwykle oznaczało roszady kadrowe
w redakcjach lub likwidację “kłopotliwych” czasopism.

Szczyt popularności “Nowej Kultury” przypadł na lata 1956-1957, co przekładało się w oczywisty sposób na nakład pisma. Wynikało to z ogólnej sytuacji społeczno-politycznej kraju i postawy członków redakcji wobec aktualnych problemów społecznych. Należy także podkreślić, że tygodnik w tym okresie przestał być anonimowy. Po sześciu latach istnienia “Nowej Kultury” jej czytelnicy, dzięki zamieszczeniu w tygodniku stopki redakcyjnej, mogli wreszcie zapoznać się ze składem redakcji.

Jednak okres świetności nie trwał długo. Po raz kolejny periodyk dostał się w tryby polityki. Zawartość pisma z lat 1958-1959 w porównaniu z poprzednimi była dużo mniej interesująca dla czytelników. “Nowa Kultura” miała to nieszczęście, że jej głównym zadaniem było realizowanie założeń polityki partii. Z tej roli wywiązywała się w różnym stopniu w zależności od tego kto w danym momencie pismem kierował. Najbardziej interesująca stawała się w momentach gdy ambicje dziennikarskie członków redakcji brały górę na przynależnością partyjną. Wtedy zwykle kończyło się na wymianie “zbuntowanych” redaktorów na bardziej dyspozycyjnych. Formuła “Nowej Kultury” z lat 1958-1961 przypominała, najbardziej dogmatyczny okres pisma (1950-1952) przemieszany z okresem “odwilży” (1953-1955).  Tygodnik z jednej strony walczył
o “nowoczesną literaturę”, a z drugiej próbował odgrzewać socrealizm i cytował wyświechtane slogany o zadaniach pisarza wobec społeczeństwa. Choć w tym okresie pismo bardzo wyraźnie rysowało swoją linię polityczną, to partia i tak bacznie mu się przyglądała stosując w krytycznych momentach wypróbowane metody wymiany składu redakcji.

Oceniając z dzisiejszej perspektywy zawartość pisma z okresu 1962-1963, należy stwierdzić, że było dość bezbarwne. Jedynie dyskusja wokół książki Zbigniewa Załuskiego “Siedem polskich grzechów głównych” wydanej w 1962 roku ożywiła nieco łamy “Nowej Kultury”. Co prawda większość tytułów prasowych tamtego czasu zajmowało się tą sprawą, ale – co należy podkreślić – główny nurt tej polemiki przetoczył się przez łamy analizowanego tygodnika. Brak spójności zespołu redakcyjnego w ostatnim okresie funkcjonowania pisma miał bezpośrednie przełożenie na zawartość kolumn “Nowej Kultury”. Wydaje się, że frakcyjne rozgrywki bardziej zajmowały członków kolegium redakcyjnego niż tworzenie pisma.

Problem ten nie dotyczył jedynie ostatniego okresu funkcjonowania tego periodyku. Niemal przez cały okres istnienia analizowanego tygodnika zespołem redakcyjnym targały burze. Rzecz jasna o zróżnicowanej dynamice. Nominacje redaktorskie z partyjnego klucza, różnica pokoleń, a niejednokrotnie odmienne pojmowanie założeń polityki władz – wszystko to musiało prowadzić do konfliktów
i podziałów w zespole. Jednak apogeum tej “wojny domowej” nastąpiło w ostatnim okresie funkcjonowania pisma. W zasadzie trudno już mówić o ludziach tworzących “Nowa Kulturę”, że stanowili zespół.

Podejmując próbę wartościowania analizowanego czasopisma nie sposób uniknąć stwierdzenia, że “Nowa Kultura” nigdy nie posiadała wyrazistej formuły. Redakcja nieustannie jej poszukiwała, a świadomość tego niedostatku wpływała na zespół destrukcyjnie. Od początku istnienia periodyku obiecywano sobie, że po wstępnym rozrachunku powstanie wreszcie dobre pismo, jednak przez niemal czternaście lat tych planów nie udało się redakcji zrealizować.

“Nowa Kultura” pomimo swych niedostatków zajmowała poczesne miejsce wśród czasopism społeczno-kulturalnych wydawanych w okresie PRL. Nie sposób pominąć jej inspiracyjnej i kulturotwórczej roli. To właśnie ten tygodnik poprzez swoje publikacje był heroldem odwilżowych przemian, jak również starał się utrwalać zdobycze polskiego Października.

Nie należy także zapominać, że popularność “Nowej Kultury” w dużej mierze wynikała z faktu, iż przejęła ona autorów i czytelników „Kuźnicy” i “Odrodzenia” – pism, z połączenia, których powstała. Nie bez znaczenia był też fakt, że przez pewien czas była jedynym ogólnopolskim pismem społeczno-literackim.